Pomysł na ten światowy ruch zrodził się w Australii. Wracający do domu młody Australijczyk na lotnisku w Sydney stwierdził, że nikt nie przyszedł go przywitać. Zaczął zatem rozdawać uściski przypadkowo spotkanym osobom. Nagle świat dostrzegł zalety bezinteresownego przekazywania sobie pozytywnej energii.

By przeżyć, trzeba nam czterech uścisków dziennie. By zachować zdrowie, trzeba ośmiu. By się rozwijać - dwunastu – twierdzi amerykańska psychoterapeutka Virginia Satir.
Podczas przytulania wytwarzana jest oksytocyna, znana również jako hormon dobrego samopoczucia, który odpowiada za budowanie więzi międzyludzkich oraz poczucie szczęścia i bezpieczeństwa.
Wydziela się nie tylko, gdy przytulamy kogoś bliskiego, ale także zwierzę, nieznajomych, a nawet pluszaki. Co szczególnie istotne oksytocyna obniża poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. W efekcie mija niepokój i zmniejsza się ryzyko chorób serca.

My również w szkole propagowaliśmy to święto przytulając się wzajemnie .Szkolny Klub Promocji i Profilaktyki Zdrowia zorganizował konkurs HUG ME PLEASE - PRZYTUL MNIE PROSZĘ!!

Zwycięzcą  została  osoba, która zebrała najwięcej podpisów od osób, które pozwoliły się jej przytulić czy też uścisnąć dłoń.